O autorze
Dziennikarka, mama Krysi, z którą współtworzy (głównie) kulinarnego bloga pychakrycha.

Blog smaczny, słodki, czasem pikantny i, być może, lekko wzruszający. Przede wszystkim jednak będzie rodzinny i dziewczyński. Blog jest mamy i córki. Mama pisze, Krysia wymyśla. Robimy razem.
Bo o to chodzi. O wspólne spędzanie czasu, z którego zawsze coś wyniknie – jakieś fajne zdanie, błyskotliwa myśl albo spostrzeżenie. Ostatecznie smaczny deser. Dobrze jest być razem.
Wspólnie szukamy smaku dzieciństwa .
Krysia – wrażliwa na cudzą krzywdę miłośniczka smakołyków, kosmosu, wróżek, syren i kotów.
Monika – miłośniczka Krysi.

Marynarskie śniadanie: jajka w trójkącie z kabanosa

Jak po marynarskim śniadaniu marynarzem nie zostać. Jest sobota, słońce i plan. Jedziemy na łódki (aaale super!!!) Przygotowujemy zatem marynarskie śniadanie. Nie dla jakiegoś chuchra, bezmięśnia, małej Zosi, czy jelonka. Nie. My przygotowujemy śniadanie dla prawdziwego marynarza, człowieka walczącego z wiatrem, szkwałem i szotami. Człowieka wiadrami wybierającego wodę zalewającą pokład. Człowieka, który za pomocą koszulki w granatowo-białe paski ociera pot ze spalonego słońcem czoła. Przygotowujemy jajka w trójkącie z kabanosa! Takie śniadanie jest w planie. A co!

- Dziś pojedziemy na łódki nad zalew – mówię do Krysi i się uśmiecham w sercu do samej siebie, do taty Krysi i do Krysi.



- Nie chcę – Krysia gasi mój zapał.

- Nie no, dlaczego? Jedziemy, będzie fajnie. Niedługo pogoda się zepsuje i już nie pojedziemy. Szkoda okazji – zachęcam i nalegam, zanim włączę rodzicielskie groźby, a ostatecznie szantaż.

- Nie szkoda. Nie jedziemy – Krysia bywa uparta.

- Jedziemy, jedziemy, pływać będziemy, sześć błota stóp i płyńmy w dół do Starej Maui! - nucę.

- Nie. W domu chcę siedzieć – nie ustępuje Krysia.

- Gdzie? W domu? Nie no, jedziemy. Pliz – znowu ja.

- Zadzwoń do nich i dowiedz się, jakie mają ceny – przytomnie włącza się tata Krysi.

Dzwonię.

- Nie wypożyczają łódek. Mają dziś regaty. Nie jedziemy – mina mi rzednie po odłożeniu telefonu.

- Ja chcę na łódki! - aktywizuje się Krysia.



Marynarskie śniadanie: jajka w trójkącie z kabanosa


Stopień trudności: łatwe
Pomoc rodziców: gaz
Czas przygotowania: 10 minut


Potrzebujecie:
kabanosy (zależnie od apetytu i ilości głodnych marynarzy. Na każdego marynarza trzeba liczyć 2 kabanosy. Z tego wyjdą 4 kabanosowe trójkąty z jajkiem. Jeśli marynarz jest mały, to 1 kabanos wystarczy - wyjdą 2 trójkąty z jajkiem)
jajka (po 2-4 jaja na głowę)
masło do smażenia
sól
małe wykałaczki
szczypior lub inna zielenina
chleb

oczywiście patelnię i talerz również potrzebujecie. Ale nie wymieniamy tego, bo to pociągnie za sobą kolejne oczywistości – widelec, stół, kuchnia (a właściwie mesa), mieszkanie (vel łajba)...

Do pracy:
Potrawa jest zachęcająco prosta, pożywna i smaczna.

Kabanosy tniemy na pół, a każdą połówkę rozcinamy wzdłuż.
Bierzemy po 3 kawałki i spinamy je wykałaczkami w kształt trójkąta.
Rozgrzewamy masło na patelni i smażymy przez chwilkę kabanosowe trójkąty.
Odwracamy je na drugą stronę, a do środka wbijamy jajko.
Odrobinę solimy. Albo i nie – jak kto woli.
Usmażone przykładamy na talerz. Możecie polać roztopionym masłem z patelni.
Siekamy szczypior (lub pietruszkę, tymianek, możecie posiekać cały bukiet) i obficie posypujemy nasze śniadanko.
Bierzemy pajdę chleba, wyciągamy wykałaczki i wsuwamy.

Smacznego!








Trwa ładowanie komentarzy...